Hiszpańska codzienność

DSCN0435Jednego jestem pewna, mój pobyt w kraju Cervantesa, będzie dla mnie długą i ciężką lekcją cierpliwości. Stanie się tak za sprawą nieustannego oczekiwania na załatwienie wszelkiego rodzaju spraw, zaczynając od tych nieformalnych, a skończywszy na bardziej oficjalnych. Hiszpanie mają tysiąc powodów i wymówek, aby przekonać zainteresowaną osobę, dlaczego daną rzecz załatwią już na pewno jutro, a nie dziś. Przy czym robią to z dużym urokiem i rozbrajającym uśmiechem. Warto dodać, że obietnica rzadko zostaje zrealizowana następnego dnia. Dodatkowo na deser zaserwują stwierdzenie: ¡No te preocupes! (co oznacza: Nie martw się!). Och jacy oni troskliwi.

Wobec powyższych okoliczności mam jedynie dwa wyjścia: dostosować się i cierpliwie znosić takie postępowanie, lub nieustannie popadać w negatywne emocje, jakie takie zachowanie może wywołać. Ta ostatnia opcja wszak do niczego mnie nie zaprowadzi, ani się nie przyda, więc chyba muszę oswoić się z pierwszą.

Moja aklimatyzacja w nowym miejscu przebiega szybko i bezboleśnie. Często czuję się jak kameleon, któremu udało wtopić się w otoczenie, takie uczucie się nasila podczas gdy chronicznie jestem zaczepiana, przez różne osoby na ulicy, które pragną zapytać mnie o drogę do jakiegoś miejsca w Cordobie. W takich chwilach zastanawiałam się czy ja wyglądałam na miejscową? Wątpliwości moje postanowiła rozwiać pewna pani, którą spotkałam w sklepie. Stojąc przede mną w kolejce przyglądała mi się z pewnym zaciekawieniem, a kiedy to obydwie opuściłyśmy supermarket, postanowiła nawiązać ze mną kontakt, za pomocą rozmowy. Jakie było moje zdziwienie, kiedy w pierwszym zadaniu zapytała mnie: „Czy jestem Włoszką?” Jako, że nie lubię kłamać, nie miałam innego wyjścia jak tylko wyprowadzić ją z błędu. Następnie ucięłyśmy sobie krótką pogawędkę, po czym każda z nas poszła w swoją stronę.

DSCN0552Ponieważ jestem miłośniczką wszystkich zwierząt, obserwuję również te hiszpańskie. Dużo ludzi ma psy, z którymi ochoczo spacerują po parkach oraz ulicach. Kotów widziałam do tej pory zdecydowanie mniej i co mnie uderzyło są znacznie chudsze niż nasze polskie. To samo dotyczy koni, którym nie dość, że widać żebra, to jeszcze muszą pracować w ponad 30 stopniowym upale, ciągnąc bryczkę z turystami. Każdorazowo widząc taki obrazek jest mi ich niezmiernie żal.

DSCN0557

Na koniec jeszcze chciałabym podzielić się kilkoma praktycznymi wskazówkami dotyczącymi życia w Hiszpanii.

Jeśli za zakupy chcemy zapłacić za pomocą karty, to sprzedawca najczęściej poprosi nas o okazanie dowodu osobistego. Dlatego jeżeli wybierzemy taki środek płatności i przy kasie podając naszą kartę, usłyszymy jakieś nie bardzo zrozumiałe słowa, to nie popadajmy w panikę, tylko wyciągnijmy dokument o którym mowa powyżej i spokojnie sfinalizujmy transakcję.
Kolejna sprawa, która może zadziwić obcokrajowca, to fakt prześwietlania bagaży w takich miejscach jak dworzec kolejowy, czy różnego rodzaju urzędy.

P. S.

Jeśli chcesz być na bieżąco i nie przegapić żadnego wpisu zapraszam na fanpage na Facebooku na którym dodatkowo znajdziesz materiały niedostępne na blogu, pamiętaj, żeby na liście zaznaczyć: otrzymuj powiadomienia, unikniesz ograniczenia wiadomości.

Możesz również otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na swój adres e-mail, wystarczy, że na stronie głównej w pasku znajdującym się w prawej części odszukasz rubrykę CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?, wpiszesz swojego maila i potwierdzisz wciskając Wyślij.

Wszystkie opinie możesz wyrazić w komentarzach, które są dla mnie wspaniałą informacją zwrotną. Jeśli Ci się podobało: lajkuj i udostępniaj.

Reklamy

4 thoughts on “Hiszpańska codzienność

  1. Ja do dziś się zastanawiam, czemu te koty są takie chude? W Polsce mam wrażenie, że bardziej się dokarmia, a tutaj muszą sobie radzić same, no ale mimo wszystko….nie rozumiem. W Maroku są jeszcze chudsze. Może to ma jakiś związek z pogodą? Hmmm

    • Może faktycznie to przez klimat… Chociaż tutaj ludzie raczej nie dokarmiają kotów na taką skalę jak w Polsce, gdzie częstym widokiem są porozstawiane w różnych miejscach miseczki z wodą i karmą dla dzikich futrzaków.

  2. Wyrazy uznania dla Ciebie jako autorki tego pięknego i interesującego blogu. Pochłaniam wpisy na Twoim blogu, bo od dawna Hiszpania mi w duszy gra… za sprawą koleżanki, któa gra na gitarze flamenco. Miałyśmy z mamą nawet lecieć do Andaluzji, ale PRZEWROTNY LOS obdarzył nas niespodziewanymi wydatkami, no i nie udało się jechać … Ale co się odwlecze 🙂

    • Mi również Hiszpania marzyła się przez długi czas, aż w końcu udało się zrealizować plany, z czego się niezmiernie cieszę 🙂
      Myślę, że też Tobie kiedyś uda się zawitać w te rejony, bo jak ktoś czegoś bardzo chce, to w końcu znajduje sposób, żeby dopiąć swego.
      Dziękuję również za miłe słowa 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s