Królowie, inkwizycja, przestępcy i miejsce które ich połączyło

010Ten wpis miał się pojawić jakiś czas temu, nie stało się tak jednak za sprawą kilku czynników. Chyba najistotniejszym był fakt, że podczas mojej pierwszej wizyty w tym miejscu pewne istoty uniemożliwiły mi zrobienie zdjęć, z których byłabym zadowolona na tyle, żeby się nimi publicznie podzielić, ale o tym opowiem w dalszej części. W związku z zaistniałymi okolicznościami postanowiłam powtórzyć odwiedziny, jednak albo cierpiałam na brak czasu lub deszczowa pogoda płatała mi figle (tak w Hiszpanii też czasem pada), kiedy już wszystko wydawało się sprzyjać, kalendarz jednoznacznie wskazywał na wypadające lokalne święto. Ostatecznie postanowienie udało się zrealizować i w końcu mogę zdać relację i zaprosić do wspólnej podróży do Zamku Królów Chrześcijańskich (Alcázar de los Reyes Cristianos). Czytaj dalej

Hiszpania oczami artystów

DSCN1087

Julio Romero de Torres, Composición con la chiquita piconera

Obok niekwestionowanych zalet jakie niesie ze sobą poznawanie przeszłości poprzez kulturę, czynność ta może poprostu dostarczać przyjemności. Jedną z dziedzin, która pomaga nam zrozumieć dawne czasy jest sztuka, a niektóre jej formy możemy podziwiać w muzeach. W Cordobie również jest kilka tego typu obiektów, jednak chciałabym szczególnie polecić dwa z nich i oczywiście zachęcić do odwiedzin.

Museo Julio Romero de Torres w całości poświęcone jest twórczości artysty z Cordoby, który najbardziej jest znany z symbolizmu. Obrazy Torresa przedstawiają różnego rodzaju zagadnienia. Dużą część swojej twórczości poświęcił malowaniu portretów, różnego rodzaju scen z życia, często mających związek ze śmiercią, a także półnagich kobiet. Czytaj dalej

Październik pod palmami

DSCN1119Miałam już okazję pisać o bezstresowym i dość luźnym podejściu Hiszpanów do pewnych kwestii. Muszę stwierdzić, że czasami to doceniam, zwłaszcza w momentach, kiedy to mi uda się nabroić, po czym skruszona próbuję się tłumaczyć i przepraszać, a tutaj takie małe zdziwienie, co słyszę, nie przejmuj się, nic się nie stało. I jeszcze na deser zostaję obdarzona serdecznym uśmiecham. Szczerze mówiąc jestem tym miło zaskoczona, bowiem ja bym pewnie zupełnie odmiennie zareagowała w zaistniałych sytuacjach, podejrzewam, że byłabym mocno wkurzona, o czym nie zapomniałabym poinformować osoby, która wprowadziła mnie w taki stan. Chociaż szczerze mówiąc, to zaczynam poważnie rozważać czy nie warto zaczerpnąć pewnych wzorców z zachowań które obserwuję. Dobry temat do przemyślenia na weekend. Czytaj dalej