Październik pod palmami

DSCN1119Miałam już okazję pisać o bezstresowym i dość luźnym podejściu Hiszpanów do pewnych kwestii. Muszę stwierdzić, że czasami to doceniam, zwłaszcza w momentach, kiedy to mi uda się nabroić, po czym skruszona próbuję się tłumaczyć i przepraszać, a tutaj takie małe zdziwienie, co słyszę, nie przejmuj się, nic się nie stało. I jeszcze na deser zostaję obdarzona serdecznym uśmiecham. Szczerze mówiąc jestem tym miło zaskoczona, bowiem ja bym pewnie zupełnie odmiennie zareagowała w zaistniałych sytuacjach, podejrzewam, że byłabym mocno wkurzona, o czym nie zapomniałabym poinformować osoby, która wprowadziła mnie w taki stan. Chociaż szczerze mówiąc, to zaczynam poważnie rozważać czy nie warto zaczerpnąć pewnych wzorców z zachowań które obserwuję. Dobry temat do przemyślenia na weekend.

Nie odkryję Ameryki jak napiszę, że od jakiegoś czasu trwa przedostatnia pora roku i chociaż ja jeszcze nie zdążyłam poczuć jesiennej aury, to odnoszę wrażenie, że Andaluzyjczycy już powoli zaczynają przygotowywać się do zimy. Śmiem wyciągać takie wnioski, każdorazowo widząc różnych ludzi na mieście. Przestał już mnie dziwić widok osób w jeansach i półbutach. Zdążyłam przywyknąć, ale nadal w lekkie osłupienie wprawiają mnie dziewczyny w … kozakach. Powyższe obuwie zdecydowanie nie nadaje się na taką pogodę i to niezależnie od tego czy jest ocieplane czy nie. Dodatkowo dzisiaj z rana minęłam na ulicy kobietę w kurtce i szaliku. Ja naprawdę rozumiem, że najcieplejsze dni już minęły, poranki są chłodne (patrz 20°), ale popołudnia są nadal upalne, temperatura oscyluje w okolicach 30°. Ile razy będąc na wakacjach nad Bałtykiem marzyłam, żeby słupek rtęci pokazywał taką wartość, niestety moje pragnienie chyba nigdy nie zostało zrealizowane. Za to w Andaluzji nie mogę narzekać na pogodę, muszę przyznać, że taki klimat mi odpowiada, nadal mogę nosić letnie sukienki i sandały, pomimo tego, że kalendarz jednoznacznie wskazuje, że mamy już prawie połowę października. Jak dla mnie taki stan mógłby trwać 365 dni w roku.

DSCN0720a

Dla niedowiarków zamieszczam poniżej aktualnie zdjęcie przedstawiające ilość stopni Celcjusza w Cordobie.

DSCN1241Rzeczą która w Hiszpanii jest na porządku dziennym, a mnie zaskoczyła zupełnie, jest fakt, że na ogół w mieszkaniach nie ma instalacji gazowych, a w użyciu są butle napełnione butanem. Po hiszpańsku przedmiot ten nosi wdzięczną nazwę: BOMBONA. Owe bombony zasilają kuchenki, a także ogrzewają wodę (chociaż też zdarzają się bojlery elektryczne, aczkolwiek jest to rozwiązanie mniej praktyczne jeśli chodzi o czas oczekiwania na podgrzanie wody). Dwa lub trzy razy w tygodniu butle z butanem sprzedaje obwoźny sprzedawca, którego przybycie sygnalizuje głośnie nawoływanie, którego nie da się nie usłyszeć: buuuuutanooooo, buuuuutanooooo… 🙂 Jeśli od jakiegoś czasu eksploatujemy naszą butlę, warto rozważyć w takim momencie zakup nowej, żeby uniknąć niemiłej niespodzianki w postaci braku możliwości ugotowania, ba nawet podgrzania obiadu, bądź przymusu kąpieli w zimnej wodzie. Ja oczywiście powyższe atrakcje musiałam zaliczyć. Dla zainteresowanych aktualna cena butli wynosi 17,50 euro.

bombona

Źródło: desaflojando.blogspot.com.es/2011/03/viandantesbutanero-y-sr-mirando.html

P. S.

Jeśli chcesz być na bieżąco i nie przegapić żadnego wpisu zapraszam na fanpage na Facebooku na którym dodatkowo znajdziesz materiały niedostępne na blogu, pamiętaj, żeby na liście zaznaczyć: otrzymuj powiadomienia, unikniesz ograniczenia wiadomości.

Możesz również otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach na swój adres e-mail, wystarczy, że na stronie głównej w pasku znajdującym się w prawej części odszukasz rubrykę CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?, wpiszesz swojego maila i potwierdzisz wciskając Wyślij.

Wszystkie opinie możesz wyrazić w komentarzach, które są dla mnie wspaniałą informacją zwrotną. Jeśli Ci się podobało: lajkuj i udostępniaj.

Reklamy

10 thoughts on “Październik pod palmami

  1. No z ta pogoda to rzeczywiscie smiesznie jest bo ja tez jeszcze w sandalach i sukienkach sobie smigam a tubylcy juz tak jakby jesiennie pomimo ze nawet teraz jak to pisze, czyli o 22.22 jest 26 stopni :). Wiec nie zdziw sie jezeli niedlugo Ty bedziesz w sweterkach a oni w puchowkach. Serio. A z tym gazem tez kiedys mialam przeboje – nie raz mi sie ciepla woda skonczyla jak stalam namydlona pod prysznicem :). Pozdrawiam cieplo.Monika

    • Ja nawet nie biorę pod uwagę możliwości śmigania w puchówce 🙂 Mam jakiś płaszczyk, ale zimowym bym go nie nazwała, ale liczę, że na hiszpańską zimę wystarczy.

      A co do Hiszpanów, to mam wrażenie, że patrzą na kalendarz, a nie na termometr i tym się kierują przy wyborze stroju 😉

    • Szczerze mówiąc nikt mi jeszcze nie zgłaszał problemu z dodawaniem komentarzy. Co prawda mam ustawioną opcję zatwierdzania komentarzy przed opublikowaniem, może wynika to właśnie z tego faktu… W powiadomieniach dostałam tylko powyższy wpis, nie wiem czy jeszcze coś było…

      • To z tymi komentarzami mnie zmartwiłaś, nie wiem dlaczego tak się dzieje, będę musiała sprawdzić, byłam przekonana, że to tylko jednorazowy przypadek 😦

        Momentami czuję się jak kosmitka zakładając sandały, a jeszcze mi się to zdarza 🙂

  2. Oj tak, Polacy mogliby się wiele nauczyć od innych „spokojniejszych” nacji. 😉 Za dużo u nas wrogości i wybuchów agresji. Bierzemy chyba za poważnie wszystko a i dużo frustracji w ten sposób można upuścić. A szkoda, bo milej jest gdy jesteśmy dla siebie życzliwi i zmiast warczeć na Panią w sklepie można powiedzieć „nic się nie stało”.
    Temperatury do pozazdroszczenia! Oj, zmarzliby biedni Hiszpanie w takim mroźnym kraju, który o tej porze rankiem pokazyje 4 st. :)) Ciekawe co na siebie poubierali?
    Pozdrawiam ciepło! 🙂
    Ewa

    • To prawda, że Polakom trochę spokoju i innego podejścia do świata by nie zaszkodziło.
      Polska pogoda zdecydowanie zbyt mroźna dla południowców. Chyba nie ma ubrań, które by im zagwarantowały komfort przy naszych mroźnych zimach.

  3. Również jestem ciepłolubna i mogłabym mieć taki ciepły październik cały rok :))Choć sama na swoją wyprawę spakowałam ciężkie buty i jeansy, które przydały mi się tylko na powrót do zimnego Wrocławia.
    Udanych dalszych podróży po Hiszpanii 🙂

    • Przynajmniej po opuszczeniu lotniska w Polsce nie umierałaś z zimna. Jeśli chodzi o Wrocław, to jestem na bieżąco z pogodowymi doniesieniami z tego miasta i słyszałam, że już były nawet pierwsze przymrozki…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s